Otóż Martinoff w moim komentarzu na temat sondaży: "Dziwię się, że jeszcze ktoś się tym kieruje i temu wierzy...", wyczytał informację, że sondaże mnie nie interesują i wyraził zdziwienie swoim nieudolnym trafianiem w klawiaturę: "a ja sie dziwie ze komentuuesz cos co cie nie interesuje...".
Zatem poprosiłem jeszcze by wyjaśnił na podstawie czego tak twierdzi i zacytował mnie najlepiej. Pominę już moje post scriptum do niego. Niestety Pan Wyłączony wyciął komentarz, a mnie zbanował.
To ja cię zapytam retorycznie. Zakładając twoją wielką "miłość" do Jarosława Kaczyńskiego. Czy to, że nie kierujesz się słowami JK i mu nie wierzysz, świadczy o twoim zupełnym braku zainteresowania prezesem PiS i nie komentowaniu notek z nim związanych? Przecież wszyscy wiedzą, że jest wprost przeciwnie.
Stanąłeś w szeregu z nie radzącymi sobie z dyskusją blogerami przeciwnego ci obozu, z którymi na pewno nigdy w jednym szeregu stanąć byś nie chciał. Gratulacje.




Nie ma co narzekać.